Władysławowo

Jedno z bardziej znanych miejsc wypoczynkowych naszego wybrzeża,  bardzo bogatych w atrakcje turystyczne. Położone jest u nasady Półwyspu Helskiego. zatoka puckaZlokalizowane jest między wodami Bałtyku a Zatoki Puckiej.

Miasto stanowi doskonałą bazę wypadową do okolic Trójmiasta jak i samego Półwyspu Helskiego. Podczas naszego pobytu (połowa czerwca) udało się nam poznać dwa odmienne oblicza tej miejscowości. W pierwszej części (przed sezonem) Władysławowo żyło ospale własnym życiem typowego małego miasteczka, natomiast podczas tak zwanego „długiego weekendu” miasto zmieniło się nie do poznania. Wraz z napływem turystów zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu sklepy z pamiątkami i różnego rodzaju punkty gastronomiczne.

Wyprawa w takim terminie ma tą zaletę, iż można znaleźć noclegi o połowę tańsze niż ma to miejsce w sezonie, a pogoda niekoniecznie musi być gorsza niż w pozostałych miesiącach lata. Można się o tym przekonać oglądając galerię zdjęć.
My zdecydowaliśmy się na nocleg w Willi Sunrise, która oferuje atrakcyjne ceny zwłaszcza poza sezonem. Ciekawostką jest to, iż kolorystyka pokoi jest dobrana nieprzypadkowo umożliwiając zastosowanie chromoterapii (leczenie kolorami). Polecamy zapoznanie się z Ich ofertą oraz cennikiem.  

W samym Władysławowie polecamy zwiedzić przede wszystkim port, nabrzeże z falochronami, Dom Rybaka (z tarasem widokowym i darmowymi stacjonarnymi lornetkami) oraz oczywiście plaże (są zadbane, posiadają deptak, po którym mogą bez problemu poruszać się osoby na wózkach inwalidzkich jak i rodzice z wózkami dla dzieci). dom rybakaObowiązkowymi atrakcjami są smażone ryby, spacer plażą o zachodzie słońca oraz przepyszne gofry podawane na różne sposoby, które nigdzie indziej nie smakują tak jak nad morzem ;)



Pierwszyą naszą propozycją jest wycieczkową jest: Władysławowo -> Sopot (molo) -> spacer plażą -> Gdynia (port i akwanarium) -> Władysławowo.
Pierwszą część pokonaliśmy szynobusem. Po około 50 minutach jazdy dotarliśmy do Gdyni Głównej, z której do Sopotu udaliśmy się Szybką Koleją Miejską (kursującą co 15 minut, bilety do kupienia w przezroczystej budce na Dworcu Głównym w Gdyni, należy pamiętać o skasowaniu przed wejściem na peron ;) ). Sopot jest znany sopot moloz festiwalu i mola. Na ten pierwszy się nie załapaliśmy więc postanowiliśmy udać się na molo. Prowadzi tam urocza uliczka Monte Cassino. Po drodze można wejść do miejscowej latarni morskiej, gdzie po zejściu z góry czeka na nas miła niespodzianka – otrzymamy certyfikat zdobycia latarni. Samo molo prezentuje się okazale, mino to prowadzone są prace rozbudowy. Korzystając z pięknej pogody udaliśmy się wzdłuż plaży do Gdyni Orłowo oddalonej o około 3 km gdzie następnie SKM dojechaliśmy do Gdyni Głównej. Skierowaliśmy nasze kroki w stronę Akwanarium. Po drodze można zobaczyć zacumowany przy brzegu Dar Pomorza gdynia port, ORP Błyskawicę oraz inne jednostki. Samo Akwanarium zdawało się być lekko przereklamowanym, ale warto tam się udać żeby zobaczyć chociażby, wbudowane w ścianę akwarium z meduzami, które można oglądać z obu stron, kroczącą mackami po szybach akwanarium gdyniaośmiornicę, wielkie kraby oraz kilka innych gatunków morskich zwierząt. Po wyjściu z Akwanarium czekała nas nie lada niespodzianka. Do portu zawinął ogromy prom pasażerski „Stena Line”, który został udostępniony do zwiedzania. Po dniu obfitującym w atrakcje udaliśmy się na dworzec i do domu.


Kolejną propozycją spędzenia dnia jest wycieczka rowerowa na Hel z gwoździem programu w postaci zwiedzania fokarium. Osobiście do Władysławowa udaliśmy się bez rowerów, ale za około 20 zł można sobie taki środek transportu wypożyczyć na cały dzień. Do oddalonego o około 33 km Helu jedzie się specjalnie wytyczoną ścieżką rowerową. Sama jazda jest przyjemnością gdyż przez długie odcinki jedzie się między różanymi krzewami. Mieliśmy to szczęście, że akurat był ich okres kwitnięcia, co przełożyło się na niecodzienne doznania wizualne i zapachowe. Dopełnieniem efektu jest obecność błękitu wód Bałtyku po lewej stronie oraz spokojnej toni Zatoki Puckiej po prawej. Na pierwszym odcinku trasy co kilkaset metrów usytuowane są zjazdy na hel plażanadmorskie plaże – w tym okresie (połowa czerwca) prawie w ogóle nie uczęszczane, dlatego też zachęcamy do zarezerwowania sobie choć chwilki czasu na zatrzymanie się i odpoczynek nad samym brzegiem morza. Jadąc tą trasą warto też zwrócić uwagę na liczne ptaki, które beztrosko brodzą wśród wód Zatoki Puckiej. Po drodze na Hel mijamy kolejno: Chałupy, Kuźnicę, Jastarnię oraz Juratę. Rowery można przypiąć do stojaków pobliskiego marketu ;). Sama miejscowość jest niezwykle urokliwa i nastawiona na turystów, o czym świadczą liczne, gustownie urządzone knajpki oraz niezliczona ilość kramików z pamiątkami. Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy do fokarium na helumiejscowego Fokarium, gdzie za 2 złote wstępu można zobaczyć wesołe foki! Ciekawostką jest znajdujący się przy wejściu automat do rozmieniania banknotów na bilon :) Warto tak zaplanować zwiedzanie tego miejsca, żeby trafić na porę obiadową, czyli o godzinach 11.00, 14.00 i w sezonie letnim o 17.00. Następnie, po krótkim spacerze po porcie, udaliśmy się na koniec Polski, czyli na sam Cypel. Po drodze można zwiedzać fortyfikacje obronne wybrzeża. Drogę powrotną do Władysławowa pokonaliśmy szynobusem, który jest przystosowany do przewozu rowerów. Taki sposób powrotu polecamy osobom z dziećmi, ze słabszą kondycją albo po prostu tym, którzy nie chcą się zbytnio spieszyć zwiedzając urokliwe zakątki nadmorskiego Helu. Zachęcamy do oglądnięcia galerii zdjęć z tej wyprawy, w której można zobaczyć, iż w pochmurne dni nad morzem też jest pięknie.


 Ostatnią z naszych propozycji wycieczkowych jest trasa z Władysławowa poprzez Chłapowo do latarni morskiej w Rozewiu i z powrotem. Trasa w obydwie strony liczy około 14 kilometrów. My poszliśmy wzdłuż Alei Żeromskiego do Chłapowa, tam zeszliśmy na plażę i sporą część drogi przeszliśmy właśnie wybrzeżem. Przed samym Rozewiem wróciliśmy na szosę (Aleja Żeromskiego przechodzi w ulicę Rozewską) i wzdłuż niej do latarni. Należy dodać, że oprócz samej latarni zwiedzić można również niewielką starą maszynownię, w której zobaczyć można między innymi ogromne żarówki używane niegdyś podczas pracy latarni. Drogę powrotną (głównie ze względu na kiepską pogodę) pokonaliśmy szosą. Nie mogliśmy jednak nie zejść do Wąwozu Chłapowskiego, który choć stosunkowo nieduży, posiada niewątpliwie swój czar. Po przebyciu krótkiego odcinka plaży powróciliśmy do Chłapowa gdzie znajduje się nietypowa restauracja. Zrobiona jest ona ze starego pasażerskiego odlotowa restauracja chłapowo samolotu osadzonego parę metrów nad ziemią. W tej osobliwej jadłodajni trudno się powstrzymać od zamówienia np. dorsza zapiekanego w serze żółtym :) Ciekawostką jest to, że można sobie zrobić zdjęcie na przykład na skrzydle takiego samolotu, niestety za wszystkie zdjęcia trzeba płacić :( Ponieważ w tym dniu pogoda nas nie rozpieszczała, wiec z pełnymi brzuchami postanowiliśmy udać się na spoczynek...


Z wizyty w Gańsku niestety nie przedstawimy relacji. Źle oszacowaliśmy czas i nie wzięliśmy pod uwagę utrudnień komunikacyjnych związanych z remontem głónych arterii miasta. Udało się nam zwiedzić tylko rynek i okolice... Warto jedna wybrać się do Hotelu Gdańsk, który to posiada swój własny minibrowarbrovarnia gdańsk. Hotel mieści się na ulicy Szafarnia, 3 minuty drogi od pomnika Neptuna. Jeśli ktoś choć troszkę interesuje się różnego typu małymi browarami to jest to pozycja obowiązkowa. Osobiście polecam piwo jasne pszeniczne!

Jeśli nie wiesz gdzie na urlop - podpowiadamy: do Władysławowa ;)

 

 

 

Skomentuj
warunki użytkowania.
Komentarze
  • Brak komentarzy