Pilchowice

Pilchowice w Dolinie Bobru to magiczne miejsce. Niesamowita cisza, przepiękne widoki, ciekawe trasy do przejścia. Doskonała baza wypadowa do zwiedzania okolicznych atrakcji turystycznych.

Przybywając do Plichowic nie zdawaliśmy sobie sprawy, że będzie to nasz najfajniejszy od paru lat wyjazd. Zacznijmy więc po kolei. Pilchowice to malutka miejscowość. Główne atrakcje turystyczne to przede wszystkim Zapora Pilchowice i elektrownia wodna. Dotrzeć tutaj można samochodem, ale bardziej malownicza wydaje się podróż pociągiem

. Tuż przy zaporze znajduje się jedna z piękniej położonych stacji kolejowych w Polsce. elektrownia pilchowiceWyobraź sobie, że wysiadasz z pociągu odwracasz się w stronę torów a tam taki oto widok: po lewej stronie odwrócony most kolejowy (przed chwilą przez niego przejeżdżałaś/eś); u stóp spore jezioro; po prawej stornie Zapora Pilchowice, a nad tym wszystkim królują Karkonosze :)

W Pilchowicach jest bardzo ograniczona ilość miejsc noclegowych. Znaleźliśmy 2 oferty i wybraliśmy "Tartak w Dolinie Bobru", co jak się okazało było strzałem w 10. Już przejeżdżając przez bramę tartaku można poczuć się jakby się przechodziło przez drzwi szafy z książki "Opowieści z Narni". Rzadko kiedy się zdarza, że miejsce noclegowe jest samo w sobie atrakcją turystyczną. Przepiękny budynek w jeszcze piękniejszym położeniu bo tuż u stóp zapory. Na pozytywnie spędzony czas też mają duży wpływ zawsze uśmiechnięci gospodarze oraz poranne śniadania. Miło się zasypia ze świadomością, że rano na stole będą czekały na nas smakołyki.
Podobnie jak z ograniczoną ilością miejsc noclegowych jest i z punktami gastronomicznymi. Polecamy obiady w Tartaku oraz w Perle Zachodu. Odradzamy natomiast bar przy zaporze! Zamówiony pstrąg nie to że był podany z ketchupem (w domyśle był on do frytek, ale jakoś tak się stało że część pstrąga była nim upaciana) to był surowy w środku...
Wybierając się do Tartaku warto zaopatrzyć sie w jakiś prowiant do przygotowania kolacji, żeby potem nie szukać sklepów.

Galeria zdjęć
mapy



Tradycyjnie pierwszy dzień stał pod znakiem rekonesansu. Z tartaku udaliśmy się pieszo do Pilchowic celem uzupełnienia prowiantu i zapoznania się z okolicą. Po opuszczeniu bram tartaku udaliśmy się w prawo i weszliśmy na żółty szlak. Po chwili okazało się, że obeszliśmy dookoła tartak i doszliśmy do brzegu Bobru. Trasa do Pilchowic była przyjemna i prosta bo prowadziła wzdłuż rzeki - nie da się tu zgubić ;). Po zrobieniu zakupów przeszliśmy przez most i znaleźliśmy się po drugiej stronie rzeki. Ruszyliśmy w stronę tartaku. Po drodze minęliśmy fabrykę tektury :D. Trasa okazał się zbyt krótka nawet na jak na pierwszy, służący rozruszaniu kości, dzień więc postanowiliśmy zwiedzić zaporę i odwrócony most kolejowy. Najkrótsza droga prowadząca z tartaku na zaporę prowadziła poprzez mostek. Zaraz za mostkiem trzeba skręcić w prawo i iść w kierunku podnóża zapory.odwrocony most pilchowice Tuż pod zaporą jest ścieżka z żółtymi barierkami. Prowadzi ona na parking na szczycie zapory. Po nacieszeniu wzroku widokiem z zapory udaliśmy się w stronę odwróconego mostu. Po drodze minęliśmy, wspomnianą już, stację kolejową. Osiągnąwszy cel w postaci odwróconego mostu kolejowego udaliśmy się do tartaku na zasłużony odpoczynek.


Żarty się skończyły. Następnego dnia udaliśmy się już na konkretną wyprawę. W tym celu podjechaliśmy do Siedlęcina. Trzymając się zielonego szlaku przeszliśmy przez most (tutaj szlak krzyżuje się z żółtym) i skierowaliśmy się w stronę Perły Zachodu. Trasa ta jest o tyle ciekawa, że możną ją bez przeszkód pokonać pchając przed sobą wózek dziecięcy (żółty szlak). Przy Elektrowni Wodnej Bobrowice IV jest rozwidlenie szlaków. My wybraliśmy ten bardziej wymagający zielony. wieża widokowa jelenia goraDzięki temu trafiliśmy do punktu widokowego o iście tolkienowskiej nazwie "Trafalgar", który jest dokładnie w połowie drogi z Siędlęcina do wieży widokowej. Zielonym szlakiem doszliśmy do wspomnianej przed chwilą wieży. Widok z niej jest niesamowity. Jednak o tym przekonaliśmy się podczas naszego drugiego podejścia, gdy trafiliśmy na znacznie lepszą widoczność. Panorama Jeleniej Góry, nad którą królują Karkonosze na długo zapadają w pamięć... Żeby zobaczyć o czym mówię zapraszam do galerii zdjęć. W drogę powrotną udaliśmy się szlakiem żółtym.


 Kolejny dzień to kolejna wyprawa. Wybraliśmy się na wędrówkę, która dostarczyła wielu pięknych widoków. Pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę Pilchowic. Trzymając się żółtego szlaku doszliśmy do skrzyżowania z zielonym i skręcając w lewo podążyliśmy nim do dzikiego wąwozu i wodospadu. Wodospad mimo swoich niewielkich rozmiarów ma swój urok i warto chwilkę się tutaj zatrzymać i odpocząć. Kontynuując wędrówkę żółtym szlakiem doszliśmy do Pokrzywnika - malutkiej wioski. Lubię klimat takich miejsc, mieszkańcy widząc kogoś obcego pozdrawiają go serdecznie i chętnie wdają się w krótkie pogawędki. Opuszczając Pokrzywnik trzeba uważać bo można zgubić szlak.pokrzywnik Mogą do tego przyczynić się piękne widoki, które skutecznie odwracają uwagę i łatwo można stracić czujność. Po minięciu dosyć ostrego zakrętu dochodzimy do rozwidlenia drogi. Jedna prowadzi na wprost nieco pod górę, druga w lewo i nieco w dół. Trzeba wybrać tą drugą opcję i dojść do lasu (zdjęcie rozwidlenia dostępne jest w galerii zdjęć). Tutaj jest kolejna pułapka bo szlak skręca w lewo wzdłuż lasu. Jak już się nie dacie złapać w pułapkę ;) to żółtym szlakiem dojdziecie do punktu widokowego Stanek zwanego też Mostkiem Kapitańskim. W tym miejscu żółty szlak krzyżuje się z niebieskim i oba prowadzą wzdłuż Jeziora Pilchowickeigo do zapory. A z zapory "trasą z barierkami" dotarliśmy równie co zmęczeni to i zadowoleni do tartaku na zbliżający się obiad.


Ostatnia wycieczka to pętla, która startuje tak jak druga z wycieczek, z Siedlęcina. Żółtym szlakiem (od strony Siedlęcina Górnego, wzdłuż południowego brzegu rzeki) skierowaliśmy się w stronę Wrzeszczyna. Ogólnie trasa jest bardzo przyjemna i mało wymagająca. Prowadzi wzdłuż brzegu rzeki Bóbr. Pierwsze co od razu rzuciło się na w oczy to niezliczona ilość wędkarzy bo obu stronach rzeki. Zastanawialiśmy się, czy więcej jest osób łowiących czy ryb w rzece na tym odcinku ;) Szlak na jest dobrze oznaczony jednak przy przechodzeniu na drugą stronę rzeki pobłądziliśmy. Chcieliśmy dojść do Kowalowych Skał ale szlak się urwał, a że byliśmy z małym dzieckiem to zawróciliśmy i przeprawiliśmy się przez rzekę na wysokości elektrowni wodnej Wrzeszczyn i dalej podążaliśmy żółtym szlakiem do Siedlęcina. Wycieczka należała do spokojnych ale na już niemalże pod sam koniec ujrzeliśmy widok, dla którego było warto pokonać cały trud trasy.pilchowice rzeka bobr Zdjęcie w większych rozmiarach dostępne jest w galerii zdjęć.

Skomentuj
warunki użytkowania.
Komentarze
  • Brak komentarzy